Informacje ogólne
Spis treści:
Wstęp
Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, czym tak naprawdę jest GNU/Linux i dlaczego odgrywa aż tak wielką rolę w świecie otaczających nas technologii? Czy wiedziałeś, że... Linuksa tak naprawdę nie da się pobrać? I skąd w ogóle wziął się mit, że jest on całkowicie darmowy? Na te i wiele innych pytań odpowiemy sobie w tym artykule.
Zanim jednak przejdziemy do wspomnianych mitów, zacznijmy od absolutnych podstaw i faktów. Czym w ogóle jest Linux? Mówiąc w dużym uproszczeniu - do którego zresztą za chwilę wrócimy - to system operacyjny. Czyli oprogramowanie, które zarządza wszystkimi podzespołami Twojego komputera: począwszy od procesora i pamięci RAM, przez kartę graficzną, aż po myszkę czy klawiaturę.
Aby lepiej to zrozumieć, wyobraź sobie, że system operacyjny jest pewnego rodzaju "tłumaczem". Bez niego Twój edytor tekstu nie miałby pojęcia, jak wyświetlić na ekranie literę, którą właśnie wcisnąłeś na klawiaturze. To właśnie dzięki temu niewidocznemu tłumaczowi sprzęt ożywa, a my możemy wykorzystać go do nauki, pracy i zabawy.
Skąd jednak wziął się ten genialny "tłumacz" i kto za nim stoi? Wszystko zaczęło się dokładnie w 1991 roku, za sprawą 21-letniego wówczas fińskiego studenta, Linusa Torvaldsa. Jeśli chciałbyś poznać jego niezwyklą i fascynującą drogę na szczyt, koniecznie zajrzyj do artykułu historia powstania Linuksa.
Zastosowanie Linuksa
Możliwe, że nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale z Linuksa korzystasz najpewniej na co dzień. Linux wykorzystywany jest nie tylko w komputerach osobistych, ale również w:
- urządzeniach mobilnych (system Android wykorzystuje jądro Linuksa),
- telewizorach (TizenOS, WebOS, GoogleTV),
- motoryzacji, lotnictwie, astronomii (komputery pokładowe, radia),
- urządzeniach sieciowych (przełączniki, routery), centrach danych, serwerach www, vpn,
- superkomputerach,
- kasach samoobsługowych, terminalach, bankomatach,
- i wielu, wielu innych.
Obecnie niemalże każda duża firma wykorzystuje serwery Linuksa do hostowania ogromnych baz danych i wydajnych aplikacji. Jeśli nie robią tego lokalnie, to w chmurze i... również dzięki Linuksowi. Nawet ogromne korporacje tworzące własne oprogramowanie, jak np. Microsoft, Google, czy Apple mają na swoim zapleczu serwery działające pod kontrolą Linuksa.
Linux - Jądro systemu czy system operacyjny?
Możesz się zdziwić, ale sam Linux tak naprawdę nie jest kompletnym systemem operacyjnym, a jedynie - lub aż - jądrem (ang. kernel), które stanowi fundament całego oprogramowania. Jeśli odwiedziłeś podlinkowaną wyżej stronę i poznałeś już losy Linusa Torvaldsa, najpewniej doskonale rozumiesz, dlaczego poprawna nazwa brzmi GNU/Linux. Jeżeli jednak ten krok jeszcze jest przed Tobą, gorąco zachęcam Cię do nadrobienia tamtego artykułu - to idealny klucz do zrozumienia tego, o czym opowiemy sobie za chwilę.
Uporządkujmy więc fakty: Linux to jądro, natomiast gotowe systemy operacyjne zbudowane na jego bazie nazywamy w tym świecie dystrybucjami. To właśnie nad nimi pracują zespoły programistów, korporacje oraz rzesze hobbystów. Wykorzystując stabilny fundament w postaci jądra Linuksa oraz zestawu otwartych narzędzi, tworzą oni unikalne systemy, z którymi być może już kiedyś się spotkałeś. Mowa tu o tak popularnych projektach jak Ubuntu, Fedora, Linux Mint, Zorin OS, Pop!_OS i wiele więcej.
To właśnie w tym miejscu kryje się rozwiązanie zagadki z samego początku. Jeśli odwiedzisz oficjalne strony projektów związanych z Linuksem (kernel.org, linuxfoundation.org), szybko przekonasz się, że... samego Linuksa znikąd nie pobierzesz! Zamiast tego twórcy zaoferują Ci konkretne dystrybucje, które to legendarne jądro wykorzystują. O dystrybucjach wspomnimy sobie jeszcze nieraz na stronie Od czego zacząć?.
Podsumowując: Linux to jądro, a dystrybucja to kompletny, w pełni funkcjonalny system operacyjny, który bez tego jądra nie miałby prawa bytu. W codziennym życiu wygrało jednak uproszczenie niezależnie od tego, z jakiego systemu bazującego na tym projekcie korzystasz, dla całego świata po prostu... używasz Linuksa!
Czy Linux jest za darmo?
Skoro Linux jest tak potężny, to dlaczego właściwie nie kosztuje ani grosza...? Tu dochodzimy do największego mitu krążącego wokół Linuksa. Dlaczego? Linux narodził się w świecie anglojęzycznym, gdzie słowo "free" nie musi oznaczać "darmowy". "Free" w tym przypadku oznacza "wolny", tak samo, jak mówimy o "wolności słowa".
Jądro Linuksa wydawane jest na licencji GNU GPL (General Public License), która mówi, że jego kod źródłowy jest otwarty. Każdy może do niego "zajrzeć" i go skopiować pod jednym warunkiem - jeśli stworzysz coś na bazie Linuksa i to wydasz, Twój produkt również musi być wolny, a jego kod udostępniony publicznie.
Skoro kod źródłowy jest otwarty i każdy może go legalnie kopiować, to próba sprzedawania samego jądra systemu mijałaby się z celem - zawsze znalazłby się ktoś, kto udostępniłby go za darmo. Jego darmowość to po prostu logiczna konsekwencja otwartego kodu źródłowego.
Obok GNU GPL istnieją również inne licencje, np. MIT, Apache, BSD, które nie dotyczą bezpośrednio jądra Linuksa, a innych elementów wchodzących w skład wybranych dystrybucji. Mogą być to narzędzia lub biblioteki, których kod źrodłowy nie musi być otwarty.
Tym oto sposobem wchodzimy do świata komercjalizacji. W świecie Linuksa najpewniej nie raz usłyszysz, że coś jednak nie jest za darmo. Tą "niedarmowością" jest zwykle obsługa, gwarancja bezpieczeństwa, kompatybilności i wygody. Założmy, że jeden z serwerów Twojej firmy przestał działać, jest 2:00 w nocy, a Ty nie masz pojęcia z jakiego powodu doszło do awarii i jak się z nią uporać. Możesz spróbować sam naprawić problem lub poszukać darmowego wsparcia na forach pomocy z nadzieją, że ktoś odpisze. I tutaj do gry wchodzą pieniądze. Firmy płacą gigantyczne sumy korporacjom za to, żeby inżynier odebrał telefon w 5 minut i naprawił błąd.
A co z hobbystami? Cóż, użytkownicy nie-enterprise zwykle muszą liczyć na społeczność, linuksowych "wyjadaczy", którzy w zależności od skomplikowania problemu, mogą pomóc. Istnieje wiele projektów, które tworzone są zwykle po godzinach pracy, i które żyją głównie z darowizn swoich fanów.
Finalnie Linux pozostaje darmowy, ponieważ posiada ogromne zaplecze pasjonatów i społeczności. W świecie enterprise, ta darmowość schodzi już na dalszy plan - tam liczy się święty spokój, bezpieczeństwo i odpowiedzialność prawna, a za to firmy technologiczne każą sobie słono płacić. Pod maską to wciąż ten sam wolny Linux.
Dla kogo (nie) jest Linux?
Dzięki swojej otwartości Linux jest właściwie dla każdego, ale wszystko zależy od tego, czego oczekujesz od komputera i jak bardzo lubisz mieć kontrolę nad swoim sprzętem. Linux był kiedyś tylko tekstową konsolą dla specjalistów. Współczesne dystrybucje są dopracowane w taki sposób, że odnajdzie się w nich nawet amator. Jeśli jesteś gotowy wejść w ten świat, sprawdź stronę z wyborem dystrybucji.
Ale pamiętaj! Nie ma róży bez kolców. Linux nie jest idealny i najpewniej podobny wniosek wyciągniesz już po kilku godzinach jego użytkowania. Linux aktualnie jest przyjazny wielu domowym użytkownikom. Posiada mnóstwo narzędzi, przyjazny interfejs, znane, jak i podstawowe programy, szanuje prywatność użytkownika, a jego lekkość sprawia, że potrafi uratować niejeden stary komputer przed utylizacją. Niestety posiada również i wady.
Jeśli żyjesz z zaawansowanego montażu w Adobe Premiere, obróbki zdjęć w Photoshopie lub projektowania w AutoCAD - alternatywy dostępne na Linuksie mogą okazać się dla Ciebie niewystarczające. Co więcej, niektóre gry z gatunku e-sport nie działają pod Linuksem, ponieważ ich zabezpieczenia "antycheat" wymagają głębokiego dostępu do jądra systemu. Te zaś, z racji faktu, że nie działają natywnie pod Linuksem, takiego dostępu poprzez warstwę symulacji nie mają. Czasami również mogą wydarzyć się drobne problemy z wydajnością na kartach marki Nvidia, jednak w przeciągu ostatnich lat sprawa ta uległa znacznej poprawie i użytkownicy tych kart graficznych z powodzeniem mogą używać Linuksa.
Jeśli więc te lub inne, pomniejsze problemy Cię nie dotyczą, dlaczego nie chciałbyś zainteresować się Linuksem...? :)